Zabawa z psem

Zabawa z psem

Dziś chciałabym podzielić się z Wami moją wiedzą i spostrzeżeniami na temat zabawy z psem.
Zabawy zarówno szarpakiem, jak i owianą złą sławą piłką. 
Postaram się obalić przestarzałe mity i dać Ci kilka wskazówek, które mam nadzieje, ku radości swojego psa- wprowadzisz w życie. 

PRZEDE WSZYSTKIM

warto pamiętać, że zabawa z psem, to coś ważnego, potrzebnego i bardzo wartościowego. 

Wspólna (poprawna) zabawa pomaga budować relacje pomiędzy człowiekiem i psem, redukuje stres i napięcie, rozluźnia i poprawia nastrój psa (człowieka również!☺️)

Psa, który kocha zabawę z człowiekiem, możemy śmiało nagradzać chwilą szarpania lub rzutem piłeczki podczas treningu. Wspólna zabawa to fantastyczny sposób na urozmaicenie spaceru. Ukochane zabawki naszego psiaka mogą rownież przydać się do zabaw węchowych, czyli wielu psiarzom dobrze znane poszukiwanie ukrytej piłki w trawie czy innych krzakach, lub do treningu interwałowego.

Powtórzę- zabawa Z PSEM, a nie zostawienie mu 5 piłek, 10 szarpaków, 3 pluszaków i 2 kilogramów niedojedzonych kości, rogów i suszonych uszu, rozrzuconych po mieszkaniu w oczekiwaniu, że pies sam będzie się nimi zajmował. 
No dobra wiem, miało być o zabawach, a nie o gryzakach naturalnych… już wracam do tematu 🙂

Osobiście wyznaję zasadę, że w domu odpoczywamy, chillujemy i śpimy.
Nie biegamy za piłką obijając się o ściany, nie przeciągamy się szarpakiem i nie fundujemy psu popularnej ostatnio zabawki, jaką jest piłka na sznurku, z przyssawką do podłogi (o tym będzie dalej). 

W domu pozwalam psu gryźć naturalne gryzaki, niuchać w macie węchowej, wyjadać jedzonko z Konga czy rozpracowywać zabawki edukacyjne. Czasami właśnie w domu wprowadzam nowe komendy czy sztuczki wymagające ogromnego skupienia, a nawet i te łatwe, jeśli pracuję z psem wycofanym albo takim, który bardzo łatwo się rozprasza.
Są oczywiście sytuacje awaryjne. Jeśli np. jest paskudna pogoda, a psa rozpiera energia, bardzo rzadko, ale zdarza mi się robić zabawy w poszukiwanie ukrytej zabawki. Zdarza się to w totalnie awaryjnych sytuacjach. Znalezienie kecza, nagradzane jest momentem wspólnej zabawy. Pozwalam na maksymalnie kilka powtórek. Ale powtarzam, są to bardzo sporadyczne sytuacje, a nie norma.
Na co dzień zdecydowanie odradzam nakręcania psa w domu i wkręcania go w bardzo wysokie obroty, zwłaszcza jeśli nasz psiak z natury jest tajfunem energetycznym i miewa problemy z wyciszaniem się i odpoczywaniem. 

Zasada brzmi: w domu głównie odpoczywamy, a szalejemy, biegamy i bawimy się podczas spaceru. 

No, chyba że mówimy o szczeniaku, który ma mleczne zęby ostre jak szpilki i chcemy pokazać mu, że nasze ręce i nogawki nie służą do zabawy. To zupełnie inna bajka.

Reguła ta nie tyczy się również psów lękowych czy wycofanych, które dopiero uczymy wspólnej zabawy. Dla takiego psa zabawa na otwartym terenie na początku może okazać się wręcz niemożliwa. 

Nie namawiam Cię do schowania nagle wszystkich zabawek, do których pies dotychczas miał nieograniczony dostęp.Ale pomyśl, może wystarczy jeden gryzaczek zamiast dziesięciu? Pamiętaj, że zabawki które są dostępne dla psa non stop, po jakimś czasie stają się nudne. To trochę podobnie jak dziecko, które ma cały pokój zapełniony różnymi zabawkami. Warto chować je i co jakiś czas wymieniać, aby nawet te najstarsze, po miesiącu leżenia w szafie ponownie okazały się najciekawsze na świecie. Brak stałego dostępu do zabawek, może być również dobrym, pierwszym krokiem do detoksu, który warto zafundować psom fiksującym na punkcie piłeczki, czy jakichkolwiek innych zabawek.Pamiętaj, wspólna zabawa z psem jest ważna i potrzebna, jednak nie jest dobrze, gdy pies nachalnie wymusza na swoim człowieku zabawę. Gdy na siłę wciska nam piłkę w rękę lub wrzuca szarpak na głowę, do tego drapiąc i szczekając.

ZACZNIJMY OD SZARPAKA

Kiedyś już wspominałam o tym, w jednym z wpisów, ale muszę się powtórzyć, ponieważ przysięgam, że nie ma tygodnia, żebym podczas konsultacji czy treningu, nie obalała tego notorycznie powielanego mitu… 

❗️Przeciąganie się z psem szarpakiem wcale nie budzi ani nie wzmaga w psie agresji!

❗️Pozwalanie psu wygrać w zabawie, wcale nie spowoduje, że Twój pies Cię zdominuje i przejmie kontrolę nad światem!! 

❗️Warczenie i wydawanie innych odgłosów przez psa podczas zabawy, nie jest przejawem agresji!

A teraz kilka faktów:

Przeciąganie się z psem szarpakiem, to fantastyczny sposób na (przynajmniej) częściowe zaspokojenie jego potrzeb, wynikających ze wzmocnienia konkretnych ogniw łańcucha łowieckiego. 

Przeciąganie szarpakiem męczy psa, odstresowuje i zdejmuje nagromadzone napięcie. 

Pozwalanie psu na wygraną, może przyczynić się do budowania i wzmacnia jego pewność siebie!

Czerpanie prawdziwej przyjemności z zabawy daje nam możliwość nagradzania psa szarpakiem (lub piłką) podczas treningu. 

Niektóre psy (np. te z genem teriera, ale nie tylko!) mają ponadprzeciętną potrzebę rozszarpywania, potrząsania, podgryzania.
Jako opiekun teriera, nie wyobrażam sobie rezygnacji ze wspólnych (czasem dość brutalnie wyglądających) zabaw.
Wiem, że skończyłoby się to dodatkowymi atakami frustracji, nadmiarem emocji i pogryzionymi poduszkami w domu. 

Takie psy, przeważnie mają dość brutalnie wyglądający sposób zabawy. Po pochwyceniu szarpaka potrząsają głową, są zawzięte, często z trudem przychodzi nam nauczenie ich puszczania zabawki na komendę, a przy tym niejednokrotnie wydają z siebie dźwięki, które wyrwane z kontekstu, mogły by przerazić.

Ale bez obaw – warczenie, burczenie, bulgotanie i wydawanie z siebie serenady innych przeraźliwych odgłosów podczas wspólnej zabawy, nie ma nic wspólnego z agresją. 
Nie należy się tego bać i nie ma w tym nic złego. 

W tym miejscu muszę zwrócić jednak uwagę, na ustalenie pewnych zasad.

Tak, tak wiem, że są tacy, którzy uważają, że zabawa z psem ma być spontaniczna i nie powinna mieć żadnych ram.
Myślę, że Ci, którzy to głoszą, nie zaznali nigdy bólu zębów wbitych w paznokieć przez rozbawionego bullka, który chciał tylko spontanicznie i radośnie pochwycić szarpak, który akurat wzięliśmy do ręki 😀 

Dwie zasadnicze kwestie – komunikacja słowna i autokontrola.

Dla mnie, gdzie w dużej mierze pracuję z psami, które mają różne problemy ze swoimi emocjami, to absolutna podstawa. 

A dokładniej:

Naucz psa komend „łap” i „puść” (jeśli chcesz, możesz oczywiście nazwać je po swojemu)
To bardzo przydatne, jeśli masz psa, który dałby się pokroić za pochwycenie szarpaka. Zarówno w budowaniu motywacji u szczeniąt, jak i w treningu z psami dorosłymi, uczę psy również wymiany zabawek.

Nie chciałabym pisać tu poradnika na temat dokładnej nauki chwytania i puszczania zabawek, ale w dużym skrócie: 
Komendę „łap” podkładamy w momencie, kiedy pies jest bliski pochwycenia zabawki.
Gdy chcemy, żeby ją puścił, w wielu przypadkach dobrze sprawdza się unieruchomienie zabawki (coś co nie ucieka jest nudne).
Możesz spróbować również zjeżdżać dłonią po zabawce w stronę psiego pyska, ale uważaj, ponieważ niektóre psy lubią w takich momentach poprawiać chwyt – szkoda by było, gdyby przypadkiem taki chwyt zakończył się na Twojej dłoni.
Z niektórymi, najbardziej zawziętymi egzemplarzami warto postawić na wymianę – albo na jedzonko, albo na drugą, równie atrakcyjną zabawkę.

Moja rada: jeśli nie chcesz, aby pies skojarzył sobie komendę na puszczanie ze stratą, wielokrotnie po wypuszczeniu zabawki, w nagrodę ponownie powiedz „łap” i kontynuuj zabawę. Dzięki temu, finalne zakończenie zabawy, nie będzie tak „bolesne”.

AUTOKONTROLA W ZABAWIE?

Zachowanie elementów autokontroli uchroni Twoje palce i nie tylko… 

Cały artykuł na temat autokontroli znajdziesz TU

A w skrócie:
Jeśli pies skacze i wariuje, schowaj szarpak poza zasięg jego pyska, poczekaj chwilę i gdy będzie spokojny- wydaj komendę zwalniająca do zabawki. 

Progresuj, ale rób to powoli i stopniowo. Nie oczekuj, że pies od razu wytrwa twoje wymachiwanie zabawką w oczekiwaniu na magiczne słowo „łap”. Rozbij to sobie na małe elementy. Być może Twoim punktem wyjściowym będą 3 sekundy, które pies wytrwa widząc zabawkę i nie wyrywając się do niej jak szalony dzik biegnący w żołędzie. Może każdy dodatkowy ruch trzeba będzie dokładać stopniowo. To nic złego. Zarówno sobie, jak i psu stawiaj małe i realne do osiągnięcia cele.

Za cel finalny, możesz postawić sobie nauczenie psa trwania w oczekiwaniu, w momencie, kiedy Ty z widoczną dla niego zabawką oddalasz się kilka kroków, kiedy machasz nią, podrzucasz lub odrzucasz ją w bok. 

Ale jeszcze raz- rób to stopniowo, zwalniając w nagrodę do zabawki za każdy maleńki krok zbliżający do sukcesu.
Małe sukcesy motywują każdego.

Nie bój się, że w ten sposób zmienisz temperament swojego psa! 
Co to, to nie.
Żaden trening nie zmieni charakteru czy temperamentu naszego psa.

Umiejętność kontrolowania swojego pobudzenia, pozwala jednak na pokazanie psu, że czekanie przynosi cudowne korzyści, a i nam łatwiej i przyjemniej żyje się z psią dziczyzną, która potrafi zapanować nad swoim szaleństwem – choćby na komendę.

Pamiętaj – szarpaka nie wciskamy psu do pyska na siłę. Szarpak ucieka od psa. 


Mamy psy, które są jednakowo zmotywowane do zabawy zarówno starym sznurkiem, jak i drogim szarpakiem zakończonym naturalnym futrem owczym. 
Są jednak też takie, z którymi musimy poeksperymentować, aby finalnie znaleźć szarpak idealny.
Opcji mamy dziesiątki i warto nie zniechęcać się jednym nieudanym zakupem.

Warto wybierać (lub robić samodzielnie) długie szarpaki. Dzięki temu nasze ręce będą bezpieczniejsze (hehehe dziękuję Ci Fryfka za te dziesiątki siniaków i rozciętych paluchów – dzięki Tobie jestem o tyyyle mądrzejsza🙂).
Kolejną zaletą długich szarpaków jest to, że podczas zabawy zarówno my, jak i pies, mamy więcej swobody, dzięki czemu siłą rzeczy, bardziej lub mniej świadomie- swoim ciałem nakładamy mniejszą presję na psa. To bardzo istotna kwestia w przypadku psów wycofanych, lękliwych lub tych już całkiem dorosłych, których nikt, nigdy wcześniej nie nauczył zabawy z człowiekiem. 

Unikaj przeciągania się na śliskich nawierzchniach, na których psie łapki rozjeżdżają się w niekontrolowany sposób. Pamiętaj również, aby zatracając się we wspólnej zabawie, nie zapomnieć o dostosowaniu swojej siły do wieku i gabarytów psa. Nie wykonuj zbyt gwałtownych ruchów pionowych, które niechcący mogłyby uszkodzić odcinek szyjny kręgosłupa Twojego psiaka. Przeciągając się ze szczeniakiem pamiętaj, że mleczne ząbki pomimo iż ostre jak szpilki, są bardzo delikatne.

A co z okrągłym pomiotem szatana – PIŁKĄ?

Wokół zabawy piłką narosło w ostatnich latach strasznie dużo mniej lub bardziej prawdziwych mitów, przez które mam wrażenie, że piłki stały się niejako obiektem zakazanym.

Mówi się, że przez zabawę piłką psy zaczynają gonić obiekty, że taka zabawa nie buduje relacji z człowiekiem, że piłka to najprostsza droga do psich fiksacji…

W tym wszystkim jest zarówno najprawdziwsza prawda jak i … gówno prawda…


Bo to nie chodzi o przedmiot sam w sobie, a o sposób i cel wykorzystania go🙂

Czy zatem zabawa piłką, to jakieś zło najgorsze? 

Nie! Ale… jak to zwykle bywa, każdy kij ma dwa końce. 

Na szczęście coraz więcej osób ma świadomość tego, że „wybiegiwanie” psa za pomocą rzucania mu piłki 150 razy tam i z powrotem, to nie jest najlepszy pomysł. 

Czy zatem zabawa piłką to jakieś zło najgorsze? 

Nie! Ale… jak to zwykle bywa, każdy kij ma dwa końce. 

Są na świecie takie pieseczki, które fiksują się na sam widok piłeczki. Takie psy zazwyczaj nigdy się nie nudzą i nigdy się nie męczą, a jak już się zmęczą, to odpoczywają zaledwie moment i po chwili znów są gotowe do zabawy. 
Jeśli natomiast to człowiek się zmęczy lub po prostu chce zakończyć zabawę, potrafią skakać, szczekać, wyć i jojczyć tak długo, aż tracący cierpliwość opiekun znowu, na odczepnego rzuci piłeczkę.

Takie psiaki zdecydowanie powinniśmy wysłać na detoks piłkowy i mocno ograniczyć tego typu aktywności. 

Natomiast w „normalnym” świecie, nie widzę absolutnie nic złego w tym, aby piłka była urozmaiceniem treningu, spaceru, czy radosnego hasania po lesie.

Piłka lub inna zabawka trzymana w psim pysku, może okazać się również doskonałym wsparciem dla psa i pomocą w radzeniu sobie z trudnymi emocjami (ale o tym kiedy indziej🙂)

Istnieje jednak różnica pomiędzy tym, czy poprosimy psa o wykonanie kilku komend/ sztuczek, a rzut piłki pojawi się w nagrodę czy będzie to bezsensowna i frustrująca psa gonitwa, która nie ma ani początku, ani końca.
Jest również różnica pomiędzy tym, czy tych rzutów podczas spaceru jest 8, czy 150. 

Jeśli bawisz się z psem piłką pamiętaj, aby podobnie jak przy zabawie szarpakiem używać komendy zwalniającej

Jeśli Twój pies zna już doskonale hasło, na które może pochwycić zabawkę, dla urozmaicenia zabawy ale i dla wzmocnienia czujności i dokładnego słuchania nas przez psa, możesz wprowadzić podpuchy słowne.
Odrzuć zabawkę nie wypowiadając komendy zwalniającej. Na początku, dla pewności możesz przytrzymać psa za obrożę lub wesprzeć się smyczą. Kiedy wiesz, że pies czeka już tylko na magiczne hasło, wypowiedz inne, nic nie znaczące dla psa słowo.
Jeśli wytrwa, zwolnij go do zabawki.
Baw się, kombinuj, stopniowo podnoś poprzeczkę, dokładając słowa brzmiące podobnie, jak wypracowana komenda zwalniająca. Zobaczysz jak fajnie przełoży się to na większą uważność twojego psa podczas treningu i jak dzięki temu twój pies przestanie zgadywać i wyprzedzać wypowiadane przez ciebie komendy.

Pamiętaj, że szaleńcze bieganie za piłką może prowadzić do różnych kontuzji.

Jeśli Twój pies odbył właśnie kilkugodzinną drzemkę na kanapie, a ty zabierając go na spacer, zaraz po pierwszym siku, bez żadnej rozgrzewki zaczniesz rzucać mu piłkę, to może skończyć się bardzo nieprzyjemnie dla układu kostno-stawowego i mięśniowego Twojego psa. 

Piłkę, czy inną zabawkę, podczas spaceru można również wykorzystać do treningu interwałowego oraz do zabaw węchowych.

Duża ilość psiarzy zna zabawę w poszukiwanie porzuconego keczusia (pozdrawiam matkę tej zabawy, Paulę Gumińską☺️). 
Zabawkę zostawiamy (najpierw mniej, a z czasem bardziej ukrytą) i odchodzimy z psem.
Ja w tym momencie dodaję obroty i slalomy, żeby utrudnić poszukiwanie i lekko zwieść z tropu małego dzika.
W odpowiednim momencie zwalniamy psa, który biegnie co tchu, aby odszukać piłkę i tak samo szybko wraca z nią do nas.

Pamiętaj, że również przed tego typu zabawami niezbędna jest rozgrzewka!!
Szaleńcze bieganie za piłką może prowadzić do różnych kontuzji. 

Nie pozwól na wymuszanie.
Nie ulegaj, kiedy pies nachalnie wciska Ci piłkę w rękę lub szczeka poganiając Cię. 
Ty zaczynaj zabawę i Ty ją kończ. 

Buduj napięcie i motywację, a nie fiksację.

Pamiętaj, że pies czasami nie wie, że powinien już zakończyć bieganie za piłką i mógłby robić to przez wiele godzin. Dlatego to Ty powinieneś schować zabawkę i wyciszyć psa, aby uniknąć zarówno kontuzji, jak i fiksacji.

Nie bój się opinii, że zabawa piłką jest przyczyną pogoni za poruszającymi się obiektami.
Taka generalizacja zachowania możliwa jest w naprawdę niewielu sytuacjach. 

KOŃCZENIE ZABAWY

Moja rada: zwłaszcza z psami średnio lub mało zmotywowanymi, zawsze staraj się zakończyć zabawę, kiedy pies jest nią jeszcze zainteresowany, nie doprowadzając do „zajechania” psa i zanudzenia go.
Jeśli zabawa zakończy się w ciekawym momencie, twój pies chętniej będzie ją kontynuował, kiedy następnym razem podczas spaceru wyjmiesz z plecaka szarpak lub piłeczkę. Nawet jeśli w zasięgu wzroku lub nosa będą inne, być może ciekawsze rzeczy do roboty 😉

Dobrze by było, gdyby szaleństwa, zabawy i inne treningi, odbywały się w środkowej części spaceru. Ostatnia zaś jego część, powinna być spokojna, wyciszająca i bez pobudzających aktywności. Pomyśl sobie, co dzieje się z psem, który na sam koniec spaceru biega jak wariat za okrągłym obiektem pożądania lub jak tajfun wisi na szarpaku… 

Tak, masz rację, po wejściu do domu będzie chciał kontynuować zabawę i będzie miał dużo większe problemy z wyciszeniem się i wejściem w fazę odpoczynku. Pal licho, jeśli jesteś w domu i możesz kontrolować zachowanie psa, gorzej jeśli za moment musisz wyjść do pracy, a w domu zostawić nakręconego jak tornado psiaka.

Pamiętaj, aby bardzo rozsądnie dobierać wielkość piłki do gabarytów swojego psa!

MAŁA PRZESTROGA

W tym miejscu muszę wspomnieć o stosunkowo nowej na rynku i o zgrozo coraz bardziej popularnej zabawce, jaką jest piłka na sznurku, zakończonym przyssawką do podłogi.

Zabawka ta reklamowana jest jako cudowny czasoumilacz dla naszych pupili, zwłaszcza pod naszą nieobecność w domu.
Krew mnie zalewa, jak widzę tę zabawkę.
Bo gdzie tu wspólna zabawa z człowiekiem? Gdzie odpoczynek i niepobudzanie się w domu? Gdzie wartość dodana, jak np. w przypadku Konga, z którego psiak również korzysta samodzielnie, aczkolwiek tego typu „zabawa” niesie ze sobą dodatkową wartość.

Nie wspomnę już o negatywnych skutkach ślizgania się psich łap na podłodze w domu (zwłaszcza szczeniąt i psich seniorów).

Nie każdy pies chce się bawić…

Prawda jest taka, że najłatwiej nauczyć psa zabawy, kiedy jest młodziutki.
Psy odważne również często chętniej podejmują przeciąganie szarpakiem z nami.
Schody pojawiają się często w przypadku psów dorosłych, czy nawet seniorów z adopcji, których nikt, nigdy wcześniej nie nauczył zabawy. 
Znam psy, które spędziły całe życie w schronisku, albo przy wiejskiej budzie, a w wieku 10 lat nauczyły się wspólnej zabawy z człowiekiem. To są piękne historie…
Znam również takie psy, które tej wspólnej zabawy nigdy nie zdołały pojąć i nigdy nie przekonały się, jaka to świetna sprawa.

W przypadku psów, które nie potrafią się bawić, psów lękliwych i wycofanych, u których chcemy zbudować pewność siebie i podstawy zabawy z człowiekiem, bardzo ważny jest czas i chwalenie każdego, nawet najmniejszego kroku. Czasami trzeba zacząć od nagradzania samego spojrzenia na szarpak, a czasami po samym delikatnym pochwyceniu przez psa szarpaka, od razu puścić go, pokazując, że pies wygrał i cieszyć się przy tym jak wariat. Tu starajmy się kontrolować każdy krok i każde ustawienie naszego ciała względem psa, aby nakładać na niego jak najmniej niepotrzebnej, czy nawet nieświadomej presji.
Warto również testować szarpaki z różnych materiałów i różniej wielkości.
Każdy przypadek jest inny.

PODCZAS ZABAWY, DAJ PSU CAŁEGO SIEBIE

Śmiej się, ruszaj się na nogach, zmieniaj kierunki, nie stój w miejscu.
Pokaż psu, że też czerpiesz z tego radość. Im bardziej Ty się zaangażujesz, tym szybciej to zaangażowanie zobaczysz w swoim psie.
Nie bój się i nie wstydź się. Bądź dla swojego psa i ze swoim psem. 

❗️❗️Pamiętaj, aby zawsze ale to zawsze sposób zabawy i jej intensywność dobierać indywidualnie do wieku i kondycji Twojego psa. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *