Opanuj emocje- czyli o autokontroli słów kilka

Opanuj emocje- czyli o autokontroli słów kilka

O autokontroli słyszał chyba każdy psiarz.
Każdy wie, że coś takiego istnieje, ale nie każdy wie o co tu tak naprawdę chodzi.

Dziś postaram się rozbić ten temat na czynniki pierwsze i opowiedzieć Wam dlaczego uważam, że używanie samokontroli jest tak bardzo ważne w życiu z naszymi psiakami.
W artykule znajdziesz również dokładne opisy konkretnych ćwiczeń.

CZYM W ZASADZIE JEST AUTOKONTROLA?

Dla mnie autokontrola to nic innego,
jak tylko umiejętność kontrolowania swoich zachowań i emocji przez psa.
Autokontrola wiąże się z nauką oczekiwania na nagrodę oraz z umiejętnością zrezygnowania z czegoś, w nadziei na otrzymanie czegoś większego, lepszego i bardziej wartościowego.

Formułka, którą wymyśliłam kiedyś na użytek swoich klientów i która moim zdaniem najlepiej oddaje sens i cel używania autokontroli mówi:

Pokaż psu, że dostanie wszystko to czego chce, gdy będzie spokojny i chwilę poczeka.

A PO CO TO KOMU, ZAPYTASZ?

Uważam, że ćwiczenia z autokontroli są jednymi z pierwszych, które powinien poznać szczeniak trafiający do naszego domu. Autokontrola jest również nieocenionym narzędzie do pracy z psami o niskim progu pobudzenia, z tymi niecierpliwymi oraz wymuszającymi.
Wycisza, tonuje emocje i pokazuje psu które z nich są opłacalne, a jakie nie.
Autokontrola wskazuje również zachowanie, które zbliży psa do otrzymania tego, na czym aktualnie mu zależy.
Autokontrola może też być również praktycznym elementem zasady „w życiu nie ma nic za darmo” – która uważam, że powinna obowiązywać absolutnie każdego psa, w każdym domu.

O CO TAK NA PRAWDĘ CHODZI?

Chodzi o to, aby jak już wyżej wspomniałam, pokazać psu, że opłaca mu się być spokojnym i opanowanym, że opłaca się na chwilę usiąść i poczekać, bo tylko spokojne zachowanie zbliży go do uzyskania swojego celu.
Tym celem może być: otrzymanie smakołyka, miska z jedzeniem, wyjście na spacer, odpięcie karabińczyka smyczy lub zabawa z człowiekiem.

Spornym jednak, okazuje się być sposób ćwiczenia z psem.
Niektórzy radzą, aby psu nie wydawać żadnej komendy słownej, oczekując że nasz przyjaciel sam domyśli się jakie zachowanie zbliży go do celu. Zasadniczo wydawać by się mogło, że niema w tym nic złego…
jednak moje doświadczenie z przeróżnymi psami dowodzi, że często rozpoczynając pracę, czy to ze szczeniakiem, czy psem dorosłym, który pewne wzorce zachowań ma już mocno utrwalone- dobrze jest wprowadzić komendę słowną „poczekaj” (często popartą komendą „siad”) oraz uniwersalne zwolnienie np. „proszę” lub „okej”, które mogą być używane wymiennie, w zależności od sytuacji.

Jakiś czas temu oglądałam na Youtube nagranie pewnego specjalisty, który pokazywał swoją pracę z nadpobudliwym psem w typie TTB. Praca z tym psiakiem opierała się tylko i wyłącznie na oczekiwaniu iż pies sam zaprezentuje trenerowi zachowanie, które ten miał akurat w głowie.
W efekcie sfrustrowany pies szamotał się na smyczy, wyrywał się i bardzo daleki był od „domyślenia się” co ma zrobić.
W takiej sytuacji bardzo pomocne wydaje mi się jasne pokazanie psu, jakiego zachowania od niego oczekujemy (np. że przed wyjściem przed drzwi na chwilę usiądzie i zanim wstanie, chwilę poczeka aż usłyszy komendę zwalniającą).
Jasne komunikaty są dla mnie również niczym innym, jak tylko działaniem fair play w stosunku do psa.

W tym miejscu zostawiam Was samych z przemyśleniem, czy Wasz pies jest gotowy na to, aby szybko i poprawnie odgadnąć czego do niego oczekujemy, czy jednak wesprzemy go jasnym sygnałem i komunikatem, niejednokrotnie unikając w ten sposób frustracji i zwykłej straty czasu…

ALE WRACAJĄC DO TEMATU…

Ja zasadniczo dzielę autokontrolę na ćwiczenia treningowe oraz na życie codzienne.
Ćwiczenia treningowe to nic innego, jak tylko krótkie sesje, pokazujące psu o co tak naprawdę nam chodzi i jakie zachowanie zbliży go do danego celu.

Mamy 3 główne ćwiczenia na samokontrolę, które możemy, a nawet powinniśmy rozszerzać i wymyślać nowe, coraz to trudniejsze kombinacje.

#Ćwiczenia ze smakołykami

Weź kilka smakołyków i pokaż je psu na otwartej dłoni, ustawionej na wysokości jego pyska.
Jeśli pies zbliży się aby je zjeść, zamknij dłoń.
Ignoruj lizanie, drapanie i inne formy wymuszania. Trzymaj zaciśniętą dłoń i nie wydawaj przy tym żadnej komendy słownej (w tym ćwiczeniu sama zalecam nie używanie komend). Naszym celem nie jest blokowanie psa słowami typu „nie”, „fe” ani „zostaw”. My chcemy, aby w tym przypadku pies sam domyślił się, jakie zachowanie spowoduje, że jedzonko stanie się dla niego dostępne.
W tym celu, tak często jak tylko możesz otwieraj dłoń i zamykaj, gdy tylko pies znowu będzie starał się dobrać do smaczków.
W ten sposób jasno pokazujesz psu, że gdy tylko zaczyna wymuszać- dłoń się zamyka.
Zamknięta dłoń oznacza- robisz źle!
Gdy tylko uda Ci się wyłapać moment (na początku może być to bardzo krótka chwila) kiedy pies nie dobiera się do otwartej dłoni – drugą ręką weź jeden ze smakołyków (z otwartej dłoni!) i podaj psu jednocześnie spokojnie chwaląc go słownie.
Jeśli psiak natychmiast wróci do wymuszania jedzonka, ponownie zamknij dłoń.
Po kilku powtórkach pies sam zrozumie, że dostaje smaczki nie wtedy gdy liże i drapie, a tylko wtedy gdy jest spokojny.
Uwielbiam ten moment, pokazując to ćwiczenie moim klientom, kiedy po pewnej chwili na psich pyszczkach można bardzo wyraźnie zauważyć proces myślenia i stopniowego rozumienia o co w tej zabawie chodzi.
Pamiętaj!
U psów wyjątkowo pobudzonych i żarłocznych trzeba będzie uzbroić się w cierpliwość i być może na pierwszy sukces trzeba będzie chwilę poczekać 😉

Druga wersja powyższego ćwiczenia polega na położeniu kupki smakołyków na podłodze (zamiast trzymać je w dłoni). Tu sygnałem „robisz źle” będzie zasłonięcie smaków dłonią.
Ćwiczymy analogicznie, jak w poprzednim ćwiczeniu.

Mamy wiele wersji i wariantów ćwiczeń z autokontroli.
Jeśli nasz pies opanował już wersje podstawowe, warto podnieść poprzeczkę.
Ręka ze smakołykami może zacząć się poruszać przed psim pyszczkiem, perfidnie kusząc go, a możemy również rozsypywać smakołyki na podłodze i delikatnie się od nich oddalić aby pies nie miał poczucia, że to my je kontrolujemy.
Warto również w późniejszym etapie wprowadzić komendę zwalniającą i na przemian podawać psu smakołyki lub słownie zwalniać go np. za pomocą słowa „proszę” lub „okej”.

Ja często używam ćwiczeń z autokontroli, kiedy chcę nauczyć psa spokojnego zachowania przy bodźcu, który powoduje u niego pobudzenie.
Takim bodźcem może być małe dziecko, kot, czy drugi pies.
Ćwiczenia z autokontroli fajnie sprawdzają się również w momencie, kiedy naszemu psu (jak ja to nazywam) odkleja się na chwilę mózg 😀 W takim momencie dobrze jest wyciągnąć kilka smakołyków i zrobić ćwiczenie z ręką lub poprosić psa o to, by się położył i skarmiać go gdy jest spokojny.

#Ćwiczenia z zabawką

Bardzo fajną i pomocną formą ćwiczenia autokontroli z psami, które najbardziej na świecie kochają zabawki i skaczą na nas gdy tylko zobaczą, że mamy szarpak w ręku jest poniższe ćwiczenie:

Schowaj szarpak za paskiem spodni, w kieszeni, lub trzymaj go w ręku poza zasięgiem psiego pyska.
Wydaj psu komendę „siad”. Gdy pies usiądzie, pokaż mu szarpak.
Jeśli wyskoczy aby go złapać- ponownie schowaj go za siebie lub trzymaj wysoko, tak aby pies nie mógł go dosięgnąć. Jeśli pies znowu usiądzie, powtórz ćwiczenie.
Jeśli wytrzyma chociaż kilka sekund powiedz „łap”, pozwól psu pochwycić szarpak i pobaw się z nim chwilę. Ćwiczenie jak się domyślasz możemy stopniowo utrudniać, do momentu aż uda nam się dojść do etapu, kiedy pies będzie wytrzymywał wesołe machanie szarpakiem lub nawet odrzucenie go kilka metrów dalej, czekając na komendę „łap”.

AUTOKONTROLA W ŻYCU CODZIENNYM

Troszkę inaczej w odniesieniu do zaplanowanych ćwiczeń treningowych ma się sprawa z autokontrolą w życiu codziennym.
Dla mnie jest to jedna z ważniejszych kwestii, która pomaga nam w życiu z psami, które mocno się nakręcają lub szybko pobudzają.

Poniżej kilka moich propozycji.

KARMIENIE:

Przygotuj jedzenie i trzymając miskę w ręku wydaj psu komendę siad.
Wyraźnie powiedz „poczekaj”.
Zasada jest prosta – kiedy zadek psa dotyka podłogi- miska zjeżdża w dół.
Jeśli pies się podniesie, Ty również wyprostuj się razem z miską trzymaną w dłoni.
Powtarzaj tę sekwencję tyle razy, aż w końcu uda Ci się postawić miskę na podłodze (pies dalej jest w pozycji siedzącej).
Zanim pies się zerwie, powiedz „proszę”.
Stopniowo wydłużaj czas pomiędzy postawieniem miski na podłodze, a wydaniem komendy zwalniającej.
To ćwiczenie bardzo dobrze sprawdza się u psich żarłoków, ale również w przypadku psów które niechętnie zjadają swój posiłek- no przecież, jeśli coś nie jest za darmo i w dodatku trzeba na to zapracować, to chyba oznacza, że jest to super wartościowe prawda? 😉

WYCHODZENIE PRZEZ DRZWI/FURTKĘ itd.

Tu na wstępie zaznaczam: z behawioralnego i wychowawczego punktu widzenia, absolutnie niema znaczenia kto pierwszy przechodzi przez drzwi!
Przeświadczenie o tym, że pies nie może przejść przed nami- wzięło się z dawno już obalonej teorii dominacji.
Przez drzwi przechodzimy w takiej kolejności, w jakiej jest nam najwygodniej i kropka!
Ale ten temat zostawmy…

Jeśli Twój pies widząc smycz już skacze po ścianach i bardzo się ekscytuje, stań w miejscu i poczekaj aż ochłonie.
Jeśli uda Ci się spokojnie podpiąć smycz, podejdź z psem do drzwi i wydaj mu komendę siad – poczekaj. Tu działamy analogicznie, jak w przypadku karmienia.
Drzwi się otwierają gdy psi zadek dotyka podłogi. Jeśli pies się zerwie- zamknij drzwi.
Powtarzaj tak długo, aż uda Ci się uchylić drzwi i powiedzieć „proszę”.
U psów wyjątkowo pobudzonych korzystnym może się okazać rozbicie ćwiczenia na mniejsze elementy – przekręcanie klucza, przesuwanie zasuwy, naciskanie klamki, uchylenie drzwi itd.
Ćwicz przy drzwiach od domu/mieszkania oraz przy windzie.
Ja używam tego ćwiczenia również w momencie kiedy wypuszczam swojego psa z samochodu, zwłaszcza gdy dojeżdżamy do lasu i Franka jest już bardzo nakręcona na to aby wyskoczyć i biec przed siebie.
Mój pies dostaje wyraźną komendę „poczekaj”, a ja w tym czasie mogę na spokojnie wypiąć ją z szelek, bez zbędnego szamotania się i dopiero pozwalam wyskoczyć z auta.
Jeśli jesteś bywalcem psich parków, a Twój pies już przy furtce jest bardzo nakręcony – zastosuj to samo ćwiczenie, co z drzwiami w domu.
Pies któremu bardzo na czymś zależy, naprawdę szybko łapie, że tylko gdy poczeka, dostanie to, czego tak bardzo pragnie 🙂

 

#POWROTY DO DOMU

Tak po ludzku, oczywiście wiem, że nie ma nic milszego niż ucieszona psia mordka witająca nas w drzwiach, po ciężkim dniu pracy… jednak z punktu widzenia psich emocji, dużo bardziej korzystnym byłoby gdybyśmy pokazali psu, że nasz powrót do domu nie powinien wiązać się z żadnym dodatkowym pobudzeniem.
(Ma to również znaczenie w walce z lękiem separacyjnym – ale ja dziś nie o tym).
Wchodząc do domu, pokaż psu że go widzisz, ale przywitaj się dopiero gdy będzie spokojny.
Wiem, że niektórzy mówią o ostentacyjnym ignorowaniu psa, aczkolwiek takie zachowanie może budzić w psie frustrację i niezrozumienie – „halo, dlaczego mnie nie widzisz?! Przecież ja tu jestem!” Taki pies może jeszcze głośniej i mocniej próbować zwrócić na siebie uwagę. Ja polecam wchodząc do domu, powiedzieć „cześć” i delikatnie dotknąć psa, pokazując mu:
„widzę Cię, ale przywitam się z Tobą dopiero gdy się uspokoisz”.
Wyłap moment kiedy pies usiądzie, położy się lub odejdzie od Ciebie, wtedy przykucnij i SPOKOJNIE przywitaj się z psem, tak aby na nowo nie wkręcić go w zbyt wysokie pobudzenie.

#INNE 😉

W życiu codziennym jest wiele sytuacji, o których na co dzień często nawet nie myślimy, a w których samokontrola  bardzo się przydaje.
Ja używam jej również w momencie, gdy spuszczam psa ze smyczy, tak abym nie musiała szarpać się z odpinaniem karabińczyka psu, który w głowie ma już ma już tylko swobodne bieganie.
Warto stosować takie ćwiczenia w rozproszeniu, np. zanim pozwolimy naszemu psu przywitać się z innym psem lub człowiekiem.

Pamiętaj, że uczenie psa komendy „zostań” również jest formą autokontroli.
Przecież dla psa, który chce być wszędzie i robić milion rzeczy na raz, spokojne leżenie lub siedzenie w miejscu, podczas gdy naokoło biegają inne psy lub Ty sam robisz rozproszenie w postaci odbiegania, podskoków itd. – to bardzo trudne zadanie.

Dla mnie niesamowicie ważne jest również utrzymywanie przez psa komend statycznych.
Nie zależy mi na tym, aby po słowie „siad” pies klepnął tyłkiem o ziemię, dostał smaczek po czym wstał i zaczął robić swoje ważne, psie sprawy. Dla mnie dużo bardziej wartościowe (i tego uczę też swoich kursantów) jest aby pies potrafił siedzieć lub leżeć do momentu, kiedy nie wydamy mu innego polecenia lub nie zwolnimy go np. słowem „okej” pokazując, że teraz ma czas dla siebie.
W tym celu przyda się umiejętność nagradzania psa losową ilością smakołyków, duża ilość powtórek oraz wprowadzenie w trening komendy zwalniającej.

Jeśli masz więcej niż jednego psa, dobrym ćwiczeniem będzie nauczenie pozostawania psów w miejscu
(na posłaniu, ławeczce lub na wyznaczonym podwyższeniu), podczas gdy z jednym z nich bawisz się lub pracujesz.
To już wyższa szkoła jazdy, ale jestem przekonana, że konsekwentną pracą i dużą ilością powtórek spokojnie wypracujesz takie zachowanie.

PODSUMOWUJĄC

Pamiętaj o jasnych kryteriach i zasadach gry oraz o używaniu komendy zwalniającej.
O ile cwiczenie z ręką i smakołykami jest proste i pies nie musi dostać komendy słownej, o tyle moim zdaniem bardzo nie w porządku w stosunku do psa, jest oczekiwanie, że będzie siedział i czekał (tylko my wiemy na co) nie wydając mu jasnego polecenia.
Brak jasnych reguł gry budzi w psach niezrozumienie, a i często frustrację, która niestety tylko psuje i wydłuża nam proces uczenia.
Ale o tym napisałam już wyżej, więc nie będę się powtarzać 🙂

 

Powodzenia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *