Jak mądrze socjalizować szczenię? -Praktyczny poradnik

Jak mądrze socjalizować szczenię? -Praktyczny poradnik

W pierwszej części artykułu (Socjalizacja, Kwarantanna, Geny <KLIK>, szeroko opisałam problem zaniedbywania socjalizacji naszych szczeniąt. Pochyliłam się nad tematem wpływu genów oraz dobrostanu suki w ciąży na późniejsze zachowanie psa, oraz wyjaśniłam jak predyspozycje rasowe oraz ludzkie oczekiwania mogą wpłynąć na problemy behawioralne naszych psów.

Tym razem, masz przed sobą praktyczny poradnik, z którego dowiesz się jak mądrze i prawidłowo socjalizować szczenię, jak tego nie robić oraz jak połączyć okres kwarantanny poszczepiennej z socjalizacją – minimalizując ryzyko zachorowania.

 

Jak już wiesz, socjalizacja szczeniąt ma ogromny wpływ na późniejsze zachowanie psa. Czas pomiędzy 3 a 12 tygodniem życia małego stworzenia, to kluczowy okres, który przegapiony bądź nieodpowiednio spożytkowany, jest nie do odpracowania w późniejszym życiu psa. To etap, w którym następuje kształtowanie zarówno więzi z matką i resztą rodzeństwa z miotu, ale także z ludźmi i innymi zwierzętami, które nasz pies w tym czasie pozna i pozytywnie skojarzy. W tym kluczowym okresie, nasz pies jest również bardzo wrażliwy na kontakty społeczne.
W tym miejscu muszę się powtórzyć i ponownie napisać o bardzo ważnej kwestii:
Umysł psa rozwija się przez całe życie, jednak najszybciej i najbardziej intensywnie dzieje się to w okresie szczenięcym. Wtedy też w mózgu powstaje większość połączeń nerwowych, które są odpowiedzialne za rozpoznawanie różnych elementów otoczenia. Jeśli takie połączenia nerwowe nie uformują się w okresie szczególnej wrażliwości, w późniejszym czasie nie możliwym jest nadrobienie w pełni takich braków.

 

JAK MĄDRZE SOCJALIZOWAĆ

Temat mądrej i przemyślanej socjalizacji szczeniąt zacznę od bardzo ważnej kwestii, jaką jest odebranie szczenięcia z hodowli w odpowiednim momencie życia. James O’ Heare w swojej książce pt. „Zachowania agresywne psów” pisze: „W okresie od 8 do 10 tygodnia życia pojawia się pierwsza faza strachu. Przez krótki czas psy są nadzwyczaj wrażliwe na stymulację awersyjną. Jeżeli w tym okresie podda się je negatywnym bodźcom emocjonalnym, efekt może być bardzo trwały i trudno odwracalny. Niezwykle ważne jest, aby pomiędzy 8 a 10 tygodniem życia unikać wszelkich sytuacji które mogą go przestraszyć. Jeżeli pies ma zostać przeniesiony do nowego domu, to najlepiej by nastąpiło to przed rozpoczęciem się fazy strachu, czyli mniej więcej koło 7 tygodnia.


Nie ułatwia jednak sytuacji fakt, że znacząca większość źródeł w opozycji do Jamesa O’Heare podaje iż najbardziej odpowiednim momentem na odebranie szczenięcia z hodowli jest 8 tydzień życia. Jest to spowodowane dowiedzionym faktem iż jeszcze w 7 tygodniu życia, młode uczą się poprawnej zabawy oraz inhibicji gryzienia. Ja doradzając moim klientom również wskazuję 8 tydzień życia jako najlepszy na zmianę domu przez młodego psa.

 

   To, że Franciszka pojawiła się w naszym domu zimą, absolutnie nie powstrzymało nas
przed intensywnym zapoznawaniem malucha z otaczającym nas światem 🙂



 

Wróćmy jednak do sedna, czyli do wskazówek, jak poprawnie socjalizować szczenię.

 

 

 

Przede wszystkim, zanim jeszcze mała, słodka kulka pojawi się w naszym domu, powinniśmy przeanalizować nasz styl życia oraz przemyśleć z jakimi sytuacjami oraz bodźcami, nasz pies będzie miał do czynienia. To bardzo ważne kwestie, które mają duży wpływ na to, czy danego psa uda nam się dostosować do takiego życia jakie prowadzimy. Życie psa na wsi, który najpewniej nigdy nie opuści swojego miejsca zamieszkania oraz jego potrzeby socjalizacyjne, z pewnością będą różnić się od mądrej socjalizacji psa, który ma zamieszkać w mieście i być naszym kompanem w życiu codziennym. Ja jednak, racjonalnie myśląc uważam, że każdy pies powinien być socjalizowany w jednakowy sposób, ponieważ nigdy nie wiemy, co przyniesie nam życie.

 

Frania w wieku 9 tygodni żegna się z tatą na lotnisku 🙂
Idealna okazja do socjalizowania z nowymi bodźcami.

 

Po pierwsze…

…warto przygotować sobie plan! Ważne jest, aby nie działać impulsywnie, pochopnie i w nieprzemyślany sposób. Cytowany już wcześniej przeze mnie James O’Heare wspomina iż:
Socjalizacja powinna być umiarkowana, ale ciągła i stała. Należy bacznie obserwować psa, czy nie wykazuje oznak przeciążenia lub sygnałów stresowych czy agonistycznych. Każde nowe doświadczenie powinno być przede wszystkim pozytywne”.
To bardzo ważne wskazówki, którymi należy się kierować socjalizując szczenię.
Bardzo ważnym jest również, aby po każdy nowym, pozytywnym doświadczeniu, pozwolić szczeniakowi odpocząć i zasnąć głębokim i spokojnym snem.
To właśnie podczas snu informacje i ślady pamięciowe wędrują z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej i na długo zapisują się w połączeniach nerwowych naszego psa.

W pierwszych 12 tygodniach życia, szczenię powinno zapoznać się z jak największą ilością dźwięków. W tym celu warto, żeby jeszcze w hodowli psy mogły oswajać się z dźwiękami ulicy, wystrzału fajerwerków, odgłosami burzy, czy sygnału karetki pogotowia. Jeśli hodowca wie, że np. zarezerwowane szczenię ma zamieszkać w domu nieopodal dworca kolejowego czy torowiska, na pewno przyszły właściciel podziękuje mu za oswojenie malucha z tym dźwiękiem, zanim jeszcze trafi do nowego domu. W tym celu przydatne mogą okazać się nagrania puszczane na początku bardzo cicho, w momencie kiedy szczenięta zajęte są zabawą lub jedzeniem. Takie zabiegi pozwolą mimowolnie oswoić się psu z odgłosami, z którymi będzie miał do czynienia w późniejszym życiu, jednocześnie nie wywołując lęku. Ten proces mimowolnego i stopniowego zanikania rekcji na powtarzający się bodziec nazywamy habituacją. Oswajanie z dźwiękami powinniśmy również kontynuować gdy psiak będzie już z nami w domu. Jestem przekonana, że fakt iż regularnie odtwarzałam w domu dźwięk wystrzałów i wybuchów fajerwerków mojemu szczeniakowi, który zamieszkał ze mną na początku grudnia, przyczyniło się do faktu, że mała Franciszka spokojnie przespała Noc Sylwestrową i nie wywołało to u niej ataku paniki ani nawet lekkiego lęku.
Poziom głośności odtwarzanych dźwięków powinien być dobrany indywidualnie i zwiększany dopiero w momencie, gdy mamy pewność, że poziom niżej nie powoduje lęku. Należy bacznie obserwować szczenię podczas jakichkolwiek ćwiczeń socjalizacyjnych. Prawidłowym odruchem na nowy bodziec jest zainteresowanie ze strony szczeniaka, przeanalizowanie sytuacji, a po chwili powrót do stanu poprzedniego. Dlatego tak ważne jest stopniowanie bodźców, aby nie doprowadzić do fobii dźwiękowej.

Zanim zabierzemy nasze szczenię na Starówkę w niedzielne popołudnie, warto aby wcześniej kilkukrotnie miało możliwość poznać miasto w nieco spokojniejszych okolicznościach. Dobrze jest również aby pies miał możliwość zapoznać się z różnymi nawierzchniami. Przecież życie codzienne nie polega jedynie na stąpaniu po puchatym dywanie. Nasz pies żyjąc w mieście będzie musiał niejednokrotnie kroczyć po kamieniach, betonie, po trawie czy kratce odpływowej. Dobrze aby miał możliwość zetknąć się z jak największą ilością bodźców dotykowych zanim ukończy 12 tydzień życia.

                       

Psy bardzo często boją się przedmiotów nieożywionych, o których my ludzie nigdy nie pomyślelibyśmy jako o strasznych. Szelest torebki foliowej, rozdzieranie kartonu, stukanie sztućcami, czy głośne postawienie kubka z herbatą na stole. To wszystko wydaje się być sprawą oczywistą i naturalną, ale uwierzcie mi jakie zdziwienie ogarnęło mnie, gdy będąc przekonana o tym, że moja suka jest nieustraszona i nie boi się niczego – wycofała się gdy chciałam podać jej kostkę, która była zapakowana w wyjątkowo dziwnie i głośno szeleszczącą torebkę. Potrzebowała naprawdę dłuższej chwili aby przekonać się, że to nic groźnego. Na szczęście łakomstwo wygrało i w końcu zdobyła się na odwagę aby podejść bliżej i ząbkami wyciągnąć kostkę z tej przerażającej torebki.

!!

Kolejną sprawą, którą uważam za niesamowicie ważną, są kontakty z innymi psami. Najważniejsza porada, którą słyszą ode mnie moi klienci, dotyczy mądrego doboru towarzyszy zabawy dla swojego pupila. Najbardziej istotną sprawą jest to aby nasz dorastający pies nie zaznał żadnej traumy ze strony innych psów. Warto nie pozwalać na witanie się z każdym napotkanym na swojej drodze pieskiem. Nasz maluch powinien zdobywać pozytywne doświadczenia bawiąc się z dobrze wychowanymi, spokojnymi psami, które swoją postawą przekażą dobre wzorce naszemu psu. Ważne aby pieski, z którymi będzie miał kontakt nasz podopieczny, nie były agresywne ani lękliwe.
Psy mają niesamowitą zdolność podpatrywania zachowań od swoich pobratymców. Spokojny i opanowany kompan, który potrafi dobrze komunikować się z otoczeniem oraz z innymi psami, może okazać się najlepszym nauczycielem i przewodnikiem dla szczenięcia, które trafiło do nas z adopcji, lub jeżeli mamy psa ze skłonnościami do lękliwości.

My wiedząc, że Franka należy do rasy, która stosunkowo często popada w konflikty z innymi czworonogami, a dodatkowo jest silna i jak przystało na przedstawiciela TTB będzie miała skłonności do dość brutalnego sposobu
zabawy, od samego początku zapewnialiśmy jej jak najwięcej kontaktów z innymi psami. Od 8 tygodnia życia sterowaliśmy jej popędami i przerywaliśmy zabawę, gdy ta przestawała nam się podobać. Ja dodatkowo od początku wiedziałam, że chcę aby w przyszłości Frania ze mną pracowała – dlatego pozytywne kontakty z psami oraz nauka dobrej komunikacji z nimi były dla mnie priorytetem.

Frania w pracy :D Z lekkim przymrużeniem oka ;)

 

Naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa, wychodzą nam Psie Przedszkola, które są dla naszego psa połączeniem szkolenia i zabawy. Wybierając szkółkę warto jednak zasięgnąć języka i nie kierować się ceną oraz odległością od naszego miejsca zamieszkania, a programem takiego Przedszkola oraz opinią innych klientów.

 

Za bardzo ważną sprawę, żyjąc w mieście oraz korzystając z dobrodziejstw kultury, uważam kilkukrotne zabranie naszego psa do kawiarni lub restauracji, która jest przyjazna czworonogom. Takie zabiegi oswoją naszego szczeniaka z miejscami uczęszczanymi przez dużą ilość ludzi oraz nauczą zachowywania spokoju w miejscu publicznym.

               

 

TRANSPORT

Od samego początku warto również uczyć naszego psa spokojnego przemieszczania się transportem miejskim. Jeśli na co dzień korzystamy z transportu publicznego, dobrze sprawdzi się rozpoczęcie krótkich przejażdżek (najlepiej na kolanach właściciela) autobusem lub metrem. Na początek dobrze jest wybierać najspokojniejsze momenty, poza godzinami szczytu, aby uchronić naszego psa przed dużą ilością obcych osób wyciągających do niego ręce i próbujących go głaskać. Stopniowo zwiększamy ilość bodźców i z czasem, jak nasz pies będzie stawał się coraz większy możemy uczyć go spokojnego siedzenia lub leżenia obok właściciela w transporcie miejskim.

Sprawa podobnie ma się w przypadku jazdy samochodem. Już odbierając naszego szczeniaka z hodowli lub Fundacji, upewnijmy się, że stwarzamy maluszkowi warunki, w których będzie czuł się dobrze i bezpiecznie. Ja polecam rozpocząć wspólną jazdę samochodem od trzymania szczeniaka na rękach, a dopiero w późniejszym czasie przyzwyczajanie go do jazdy z tyłu (pies powinien mieć szelki z wpięciem do pasów bezpieczeństwa), lub w transporterze. Pamiętajmy, aby nie karmić szczenięcia na kilka godzin przed planowaną podróżą. Jeżeli nasz pies przejawia objawy choroby lokomocyjnej- ślini się, wymiotuje lub mocno dyszy ze zdenerwowania, warto wspomóc go doraźną farmakoterapią.


JAK NIE SOCJALIZOWAĆ?!

Pisząc o mądrej socjalizacjo naszych czworonożnych przyjaciół, nie mogę nie wspomnieć o błędach, których warto nie popełniać podczas tego ważnego procesu. Największym błędem jaki możemy popełnić, jest prze bodźcowanie psa. Tu niestety nie sprawdza się metoda „im więcej, tym lepiej”. Tak jak już opisałam w poprzednim rozdziale, warto przygotować sobie plan, który będziemy realizowali dzień po dniu. Przytłoczenie naszego psa zadaniami socjalizacyjnymi może obrócić się przeciwko nam. Pies, który nie radzi sobie z ilością bodźców, które z dnia na dzień nagle na niego narzucamy może zacząć prezentować zachowania ucieczkowe lub też unikowe, które niestety bardzo łatwo można nieświadomie wzmocnić.
A przecież tego właśnie chcemy uniknąć.

 

JAK MĄDRZE POŁĄCZYĆ OKRES SOCJALIZACJI I KWARANTANNY

Jestem w stanie zrozumieć osoby, które obawiają się możliwości zarażenia szczenięcia chorobami zakaźnymi. Na szczęście, jeśli kreatywnie podejdziemy do zagadnienia, może okazać się, że przestrzeganie kwarantanny wcale nie wyklucza możliwości mądrego socjalizowania naszego szczeniaka.

Jest wiele sposobów na to, aby zapoznawać malca z przeróżnymi bodźcami, jednocześnie nie narażając go na ryzyko zachorowania. Jednym z takich sposobów, który jednocześnie zalecam każdemu świeżo upieczonemu właścicielowi psa, jest wspomniane już w rozdziale o tym jak socjalizować- zapoznawanie psa z bodźcami dźwiękowymi. Takie ćwiczenia z powodzeniem możemy, a nawet powinniśmy wykonywać w domu. Na pomoc przychodzą nam nagrania dźwięku burzy, czy odgłosy wybuchających fajerwerków. Jeśli decydujemy się nie wychodzić z psem na zewnątrz, warto odtwarzać w domu dźwięki przypominające odgłosy miasta i ruchu ulicznego. Oczywiście nie zapominajmy o nagraniach sygnału karetki pogotowia, syreny policyjnej, czy klaksonu samochodu.

Socjalizować szczenię możemy również wychodząc z domu, ale nie dopuszczając do bezpośredniego zetknięcia z odchodami innych zwierząt, czy z nimi samymi. W tym celu przydatna może okazać się torba na ramię, której użyjemy jak przenośnego transportera. Pamiętajmy, że samo obserwowanie otaczającego świata, zbieranie wrażeń dźwiękowych oraz zapachowych, jest równie ważne, jak bezpośredni kontakt z nimi. Obawiając się chorób, lepszym wyborem może okazać się pokazywanie maluchowi świata trzymając go na rękach lub nosząc w torbie, niż zupełne odcięcie go od świata zewnętrznego.

Socjalizując szczenię, warto wybrać się na parking pod centrum handlowym lub przy dużym sklepie. Na takim parkingu maluch będzie miał wiele bodźców w jednym miejscu. Tu będzie miał możliwość oswoić się z dużą ilością samochodów, rowerów czy z przerażająco wyglądającym wózkiem sklepowym. Na takim parkingu mamy również możliwość zaobserwować bardzo różnie wyglądających ludzi: dorosłych, dzieci, wysokiego pana w kapeluszu, panią z parasolem, czy osobę z niepełnosprawnością poruszającą się na wózku inwalidzkim lub o lasce. Dodatkowo na takim parkingu rzadko spotyka się zwierzęta, więc ryzyko zachorowania przez nasze szczenię, które nie nabrało jeszcze odporności czynnej- jest znikome.

Socjalizując szczeniaka, który dostał „szlaban domowy”, nie możemy zapomnieć o zapraszaniu gości do domu. Osoby odwiedzające nas powinny być wcześniej poinstruowane jak mają postępować gdyby szczenię zaczęło skakać lub podgryzać. Goście powinni wzbudzać w naszym szczeniaku jedynie pozytywne skojarzenia. Taki gość powinien być odbierany przez malca jako źródło dobra i spokoju.

Jest również wiele rad, które zamieściłam w rozdziale „Jak socjalizować”, które z powodzeniem można zastosować nawet nie dopuszczając do zetknięcia się naszego psa z potencjalnym zarażeniem.

 

                                                 PODSUMOWUJĄC…

Proces socjalizacji to sprawa, do której warto podejść na poważne i której absolutnie nie możemy zaniedbać.
Wskazówki, które opisałam w powyższym artykule są ogólne i bardzo uniwersalne. Jednak to my, znając specyfikę naszego życia i wiedząc w jakich sytuacjach będziemy chcieli aby nasz pies w przyszłości nam towarzyszył, sami powinniśmy indywidualnie (lub z pomocą behawiorysty) ustalić plan działania.

My dodatkowo wiedząc, że chcemy aby pies towarzyszył nam w podróżach, wyjazdach na zawody oraz mając świadomość, że Frania niejednokrotnie będzie miała styczność ze sportem, który odgrywał w naszym życiu dużą rolę, zabieraliśmy ją do klubu Crossfitowego. Mała bawiąc się lub siedząc na moich kolanach obserwowała trenujące osoby. Oswajała się z szybko poruszającymi ludźmi, wykonującymi „dziwne” ruchy oraz z dość specyficznym hałasem, jaki wydaje spadająca sztanga.
Jestem przekonana, że to również dzięki temu dziś Frania, bez lęku i dyskomfortu dzielnie towarzyszy nam podczas imprez masowych, podróżuje z nami oraz dzielnie kibicuje tacie podczas zawodów, na których wierzcie mi – hałas jest ogromny.

Jak widzicie, każdy dom jest inny i każdy potrzebuje indywidualnego planu, jednak każdy pies odwdzięczy nam się z nawiązką za pracę jaką włożymy w proces jego socjalizacji!

Jedna odpowiedź

  1. Dorota pisze:

    Pani Magdo, wiele rzeczy zrobiliśmy intuicyjnie, ale gdybym wcześniej spotkała taki artykuł jak ten, to byłoby nam wszystkim dużo łatwiej, a efekty pewnie też byłyby o niebo lepsze. A tak, to jeszcze dużo przed nami. Dzięki za wszystkie podpowiedzi i wskazówki oraz świetne pomysły. Takie oczywiste jak się o nich czyta (np. odtwarzanie nagranych dźwięków życia codziennego), albo wizyta na parkingu dużego sklepu. Proszę o jeszcze. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *