Mój pies jest złośliwy!

Mój pies jest złośliwy!

Są takie słowa, które słyszę na prawie każdej konsultacji. Na prawdę. Wcale nie wyolbrzymiam. Te słowa to „mój pies robi to złośliwie!“. I kolejny tekst idący w parze to: „on się na mnie często obraża i strzela focha“. Dotyczy to wszystkich psów bez wyjątku – rasowych i kundelków, malutkich i tych bardzo dużych, przedstawicieli ras ozdobnych i tych powszechnie uznawanych za groźne. Każdego.

A ja z uporem maniaka, każdemu staram się tłumaczyć, jak to faktycznie jest z tymi psimi emocjami i zachowaniami. I dziś postaram się głębiej pochylić nad tym tematem, aby w racjonalny sposób, dobrymi argumentami przekonać Was, że psy wcale nie sikają i nie gryzą dlatego, że są złośliwe. Ale jeśli nie dlatego, to w sumie dlaczego?

Ale od początku…

Skąd w ogóle wzięło się przeświadczenie, że pies robi coś złośliwie?

Odpowiedź jest bardzo prosta: dlatego, że my ludzie mamy nieznośną tendencję do antropomorfizacji, czyli uczłowieczania naszych psów, a jeszcze jaśniej mówiąc – do przypisywania im ludzkich cech. Dlaczego to robimy? Może dlatego, że mamy coraz większą świadomość tego, że zwierzęta tak samo jak ludzie są zdolne do odczuwania bólu, strachu i radość. Zimą marzną na łańcuchach, a latem cierpią pragnienie bez dostępu do miski z wodą. Jednym słowem, my jako ludzie zrozumieliśmy w końcu, że istoty pozaludzkie to nie tylko tania siła robocza i źródło pożywienia – zrozumieliśmy, że zwierzę może być naszym przyjacielem i członkiem rodziny. W dzisiejszym świecie, spora część młodych par decyduje się na adopcję lub zakup psa, którego później traktują jak dziecko. Starsi ludzie dzięki psiej miłości mogą znów poczuć się potrzebni, a rodziny z dziećmi mają poczucie, że ich pociechy dzięki zwierzakowi w domu nauczą się empatii i poczucia obowiązku.
I ja osobiście uważam, że niema w tym nic złego.

Problem pojawia się wtedy, gdy przyczynę problemów behawioralnych naszego psa zwalamy na karb jego złośliwości, wredoty i potrzeby zemsty.

Dlaczego jest to problem?

Dlatego, że przypisywanie psom ludzkich cech uniemożliwa nam poprawne zrozumienie ich zachowań.

Zanim przejdę do tłumaczenia skąd biorą się te „złośliwe” zachowania i jak właściwie poprawnie powinniśmy je rozumieć…

Kilka faktów:

Psy mają prawidłowo rozwinięty układ nerwowy i tak samo jak ludzie są zdolne do odczuwania, bólu, zimna, ciepła itd. Są też zdolne do odczuwania takich emocji jak: obawa, niepokój, strach, przerażenie, radość, ekstaza, ulga, frustracja, złość i wiele innych. Psy mogą również cierpieć na depresję, którą należy leczyć farmakologicznie oraz na przeróżne zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

Nie zmienia to faktu, że nasze psiaki nie są zdolne do uczuć bardziej złożonych. Nie znają związków przyczynowo-skutkowych. Nie mają w sobie złożonych i świadomych uczuć, które mają na celu wywarcie jakiegoś konkretnego skutku, czyli np. sprawienia komuś przykrości lub zemszczenia się za jakieś zachowanie. Zwierzęta nie mają takiego stopnia świadomości jak my ludzie – nie są w stanie wczuć się w cudzą sytuację, nie rozumieją naszych myśli czy motywacji. Nie rozumieją także celu danego działania.
Nie analizują.
Zatem jeśli myślisz, że Twój pies rozszarpał Ci kapcia dlatego, że tydzień temu niechcący nadepnąłeś mu na ogon, to niestety jesteś w błędzie…

Zawsze powtarzam, że: złość, fałszywość, obłuda, knucie intryg, obrażanie się to wszystko jest domena nas ludzi! To są NASZE paskudne zachowania! Nie zwierząt! Zwierzęta żyją tu i teraz.
Nie analizują.

Nie oznacza to jednak, że psy nie rozumieją naszych stanów emocjonalnych. Psy są doskonałymi obserwatorami i żywymi radarami naszych emocji i zachowań.

Zatem skąd u psów biorą się te zachowania, które przez nas ludzi odbierane są jako złośliwe?

Zachowania te, bardzo często wynikają z zaniedbania podstawowych potrzeb psa, z napięcia i stresu, z niezrozumienia zasad panujących w domu (no bo skąd pies ma wiedzieć o co nam chodzi, skoro za jedno zachowanie raz jest nagradzany, a raz karcony?) Z braku naszej konsekwencji, ze zmian życiowych takich jak przeprowadzka, czy pojawienie się w domu nowego członka rodziny.

Psy uwielbiają rutynę, powtarzalność sytuacji i jasno określone zasady.
Bez czytelnych drogowskazów po prostu się gubią. To wszystko często przerasta ich możliwość aklimatyzacji i dostosowania się do nowych warunków i między innymi stąd właśnie biorą się problemy behawioralne psów.

Z tych wyżej wymienionych przyczyn, może wynikać napięcie, które nasz psiak rozładowuje na różne sposoby.
I tu pojawiają się najczęstsze przykłady psiej „złośliwości”:
siku na podłogę zaraz po powrocie ze spaceru, kupa na łóżku zaraz po tym jak skrzyczeliśmy psa za jakieś zachowanie, wykopane w ogródku świeżo zasadzone kwiatki, rozszarpane części naszej garderoby (najczęściej jest to bielizna, która ma na sobie najwięcej naszego zapachu) czy zanoszenie butów do klatki lub posłania.
Znasz to prawda?

Warto tu jeszcze wspomnieć o psiakach, które cierpią na lęk separacyjny lub po prostu nudzą się gdy zostają same w domu.

Otwierasz drzwi po 10 godzinach w pracy i widzisz wysypane śmieci, stłuczony wazon i pogryzionego buta.
Siłą rzeczy ogarnia Cię wściekłość. Wtedy wzrok kierujesz na psa siedzącego w kącie pokoju, z przymrużonymi oczami, głową ostentacyjnie odwróconą od Ciebie i ogonem, który nerwowo wali o podłogę. Myślisz sobie „on wie co zrobił i czuje się za to winny!” Bierzesz tego pogryzionego buta i machasz nim ze złością psu przed oczami. A ten denerwuje się jeszcze bardziej, jeszcze bardziej nerwowo ziewa, oblizuje się, lub wręcz kładzie się na plecach, brzuchem do góry i sika pod siebie…

Moi drodzy, do znudzenia będę powtarzać –
karcenie psa za dane zachowanie ma sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy złapiesz go na gorącym uczynku!
Jeśli wracasz do domu, to nie wiesz czy kosz na śmieci „przewrócił się” 5, godzin temu, czy przed trzema minutami.
Zawsze w odpowiedzi słyszę, że to nie prawda, bo pies doskonale wie kiedy coś przeskrobał i w zależności od sytuacji wita nas w drzwiach normalnie lub właśnie z takim zdenerwowaniem i poczuciem winy.
A ja wtedy mówię: to zrób eksperyment – następnym razem, gdy wrócisz do domu i nic nie będzie zniszczone, spróbuj udawać zdenerwowanie, krzycz, gestykuluj i machaj psu przed nosem butem – tym nietkniętym. A ja gwarantuję Ci, że wtedy pies zachowa się dokładnie tak samo, jak w sytuacji gdyby faktycznie coś spsocił. Pies nie rozumie co się wydarzyło. Nawet jeśli krzycząc będziesz pokazywać mu palcem zasikaną podłogę, lub pogryzioną kanapę. On na prawdę tego nie pamięta, nie rozumie i nie kojarzy faktów. Natomiast doskonale odczytuje nasze zdenerwowanie i negatywne emocje, a swoim zachowaniem próbuje uniknąć konfliktu, lub załagodzić sytuację. To jest właśnie psi język i sposób komunikowania się z nami.

A może zanim do behawiorysty, warto najpierw wybrać się do weterynarza?

Ostatnia, ale nie mniej ważna kwestia, o której niestety bardzo często zapominamy – różnego rodzaju zmiany behawioralne naszych psów, mogą być spowodowane bólem lub chorobą. Zawsze trzeba mieć taką świadomość w głowie – bo może nasza dorosła suka sika na swoje posłanie nie dlatego, że jest złośliwa, a dlatego, że ma zapalenie pęcherza lub pokastracyjne nietrzymanie moczu? A może nasz 13 letni Fafik zaczął atakować nasze ręce przypinające smycz, dlatego że bolą go stawy, a smycz kojarzy się z bolesnym spacerem?

Pamiętaj: psy w przeciwieństwie do ludzi ukrywają ból i nie manifestują go. A ból przeważnie ma bardzo duże odbicie w psim zachowaniu.

Podsumowując:

Zawsze, zanim powiesz, że Twój pies jest złośliwy- zastanów się, czy może wykopane kwiatki w ogródku nie są skutkiem tego, że psiak nie wychodzi na regularne i długie spacery, lub może od miesiąca nikt się z nim nie bawił? Czy kupa w mieszkaniu nie zbiegła się w czasie z awanturą pomiędzy Tobą i Twoim partnerem? Czy nie jest trochę tak, że przyszło zimowe lenistwo, które odbiło się na zmniejszeniu aktywności psa, a to z kolei przyniosło „złośliwe” gryzienie Waszych butów? Czy obgryziona noga stołu nie jest wynikiem zmiany zębów Twojego szczeniaka? A może Twój staruszek zaczął wyć w mieszkaniu pod Waszą nieobecność akurat tydzień po przeprowadzce?
Powtórzę się, ale proszę przemyśl, czy aby na pewno wszystkie potrzeby ruchowe i emocjonalne Twojego „złośliwego” psa są zaspokojone? Czy lekarz wykluczył podłoże bólowe lub chorobowe danego zachowania? 


Może jednak Fafik wcale nie jest złośliwy i nie obraża się na Ciebie…

 

 

 

2 komentarze

  1. Maria Jakubowska-Sobczyk pisze:

    Jak pies ma regularne posiłki, o określonych godzinach i wychodzi na spacer co najmniej na 2,5 do 3 godzin dziennie, gdzie spotyka się z innymi czworonogami i ich właścicielami oraz poświęcasz mu czas na zabawę w domu i go nie ignorujesz to właściwie nie ma żadnego problemu, bo resztę dnia i nocy śpi..

  2. Hania pisze:

    Fajny artykuł 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *