Kolczatka – czy na pewno taka zła?

Kolczatka – czy na pewno taka zła?

Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy kolczatki są faktycznie takie złe?

Kolczatki mają w dalszym ciągu wielu zwolenników, ale dzięki zwiększającej się świadomości ludzi- również coraz więcej przeciwników. Czy kolczatki faktycznie są takie złe? Odpowiedź na to pytanie pozostawię Wam, jednak zanim wydacie osąd, zapoznajcie się z kilkoma faktami.

Na wstępie odpowiedzmy sobie na podstawowe pytanie, co to jest kolczatka i w jakim celu się ją stosuje?

Kolczatka to rodzaj „obroży“ treningowej wykonanej z metalu lub ze skóry, z elementem zaciskowym, a od środka zakończonej ostrymi, metalowymi pręcikami. Obroża ta poprzez szarpnięcie smyczy, czy to przez psa czy przez człowieka, zaciska się jednocześnie wbijając owe pręciki w psią szyję. Do czego służy kolczatka? Odpowiedź jest jedna, konkretna,  niepodważalna i niezaprzeczalna. Zadaniem kolczatki jest sprawienie psu bólu.

Gdy już wiemy czym jest kolczatka i do czego służy, spróbujmy przeanalizować dlaczego wciąż tak chętnie jest używana i polecana przez niektórych szkoleniowców.

Nie znam statystyk, ale z pełną odpowiedzialnością mogę pokusić się o stwierdzenie, że w 90% przypadków ludzie zakładają psu kolczatkę w momencie gdy nie są w stanie poradzić sobie z problemem ciągnięcia na smyczy. Szczególnie jeśli mowa o dużych i silnych psach. Prawdą jest, że ciągnięcie na smyczy jest uciążliwe, denerwujące i nie jest komfortowe dla żadnej ze stron, a głównie dla właścicieli. Jaką zatem mamy alternatywę?

Trening lużnej smyczy – to po pierwsze i najważniejsze. A jeśli już chcemy lub musimy wspomagać się dodatkowymi gadżetami, to szelki z zapięciem z przodu sprawdzą się o wiele lepiej i zarazem nie sprawią psu bólu. Kiedyś na pewno pokuszę się o napisanie artykułu na temat metod oduczania psa ciągnięcia na smyczy, ale nie to jest dziś tematem przewodnim.

Pozostałe 10% to moim zdaniem połączenie bezmyślności z głupotą. Ludzie zakładają psu kolczatkę bo w ich domu zawsze tak robiono, więc bez głębszego zastanowienia kultywują rodzinną tradycję. Są również osoby, którym podoba się groźny wygląd psa. Te osoby często zakładają kolczatkę gładką stroną do skóry, a kolcami na zewnątrz, najczęściej nie mając świadomości, że pomimo iż w ten sposób pies sam siebie nie rani, może zranić innego psa lub człowieka np podczas zabawy.

Używając kolczatki musimy również liczyć się z konsekwencjami zdrowotnymi płynącymi z pętli zaciskającej się na psiej tchawicy, dodatkowo z kolcami wbijającymi się w skórę. Szyja jest bardzo wrażliwym miejscem. Tak samo u ludzi, jak i u psów.

Istnieją jeszcze inne konsekwencje stosowania kolczatki, z których niestety bardzo niewiele osób zdaje sobie sprawę.

Piszę to na podstawie własnych obserwacji, jako trener i behawiorysta, na codzień pracujący z psami i ich ludźmi.
To, z czego wiele osob musi zdać sobie sprawę, to że każde zachowanie niesie za sobą konsekwencję.
Przytoczmy konkretną sytuację: idziemy na spacer ze swoim ukochanym psiakiem. Pies ma na szyi kolczatkę. Nagle zza rogu wyłania się drugi pies. Nasz przyjaciel chce radośnie podbiec do drugiego psiaka. W tym momencie kolczatka się zaciska, a pies odczuwa ból, strach i dyskomfort. Jak myślicie, jaki wniosek wyciągnie z tego nas psiak? Dla psa, jest to bardzo prosty mechanizm myślenia –
inny pies na horyzoncie= ból i dyskomfort. W miejsce drugiego psa śmiało możemy wstawić rowerzystę, dziecko na hulajnodze czy cokolwiek innego.  A stąd już bardzo krótka droga do agresji lub uwrażliwienia na dany bodziec. A przecież nie chcemy, aby nasz psiak wściekał się na widok dzieci czy innych psów prawda?  Niestety, nawet pomimo braku złych zamiarów sami możemy przyczynić się do nasilenia takiego zachowania.

Kolejną sprawą wartą omówienia jest sprzeczność sygnałów, które wysyła pies w kolczatce.

Nie będzie dla Was nowością jeśli napiszę, że psy komunikuja się między sobą. Robią to nawet gdy my, tego nie widzimy lub nie rozumiemy. Kiedy dwa psy mają dobre intencje, podchodzą do siebie swobodnie, mają rozluźnioną postawę, swobodne uszy i ogon. Pies, któremu kolce przebijają skórę, raczej daleki jest od swobodnej postawy. Taki pies, nawet pomimo braku złych zamiarów, może być odczytany przez drugieo psa jako grożący. Stąd już bardzo blisko do konfilktu.

Dobijając do brzegu, chciałabym omówić ostatni już aspekt zakładania psu kolczatki.

Jest to aspekt bardzo subiektywny i mój prywatny. Jest to zarówno aspekt etyczny jak i kwestia wyboru metod treningowch.

Po pierwsze- odpowiedzmy sobie teraz na pytanie – czy chcę zadawać ból mojemu psu? Czy właśnie poprzez ból i strach chcę go oduczyć zachowań nieporządanych? Moja odpowiedź brzmi -NIE. Jako trener psów i behawiorysta, codziennie staję przed wyborem metody pracy z danym psem. I codziennie utwierdzam się w przekonaniu iż w znacznej większości przypadków, metody pozytywnego szkolenia, pomimo iż wymagają więcej pracy i cierpliwości, przynoszą lepsze fekty.

Teraz, gdy znacie już fakty i prawdę na temat działania kolczatek – sami w głębi duszy odpowiedzcie sobie na pytanie – czy warto? Czy to ma sens?
A jeśli sami jesteście przeciwnikami kolczatek i macie znajomych, którzy ich używają, podeślijcie im ten artykuł, niech i oni zapoznają się z faktami na temat tej nietypowej „obroży“ i sami wyciągną wnioski 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *